Ewolucja passe


W dzisiejszym świecie coraz trudniej uwierzyć w istnienie osobowego Boga. Ale przecież wielkie postacie nauki wierzyły w niego. Może to kwestia pokory? Ich wypowiedzi zmuszają nas do refleksji.

Wiemy już dzisiaj, że zamieszkujemy niewielką planetkę, obiegającą niewyróżniające się niczym szczególnym Słońce znajdujące się na krańcu jednego z ramion galaktyki spiralnej, zawierającej miliardy gwiazd i będącej jedną z miliardów innych galaktyk rozproszonych w ogromie kosmosu.

Naukowcy udostępnili nam zapierający dech w piersiach wgląd w naturę zamieszkiwanego przez nas Wszechświata. Na jednym biegunie, w niewyobrażalnie ogromnej skali, mamy teleskop Hubble’a znajdujący się na orbicie powyżej ziemskiej atmosfery i przekazujący nam oszałamiające obrazy nieba. Na drugim biegunie, w niewyobrażalnie małej skali, mamy skaningowy mikroskop tunelowy, odsłaniający przed nami tajemnice niewiarygodnie złożonej biologii molekularnej świata ożywionego, na który składają się między innymi bogate w informacje makrocząsteczki oraz mikrominiaturowe fabryki białek, których złożoność i precyzja powodują, że bledną przy nich najbardziej zaawansowane ludzkie technologie.

Naukowcy tacy jak Francis Bacon, Galileusz, Johannes Kepler, Isaac Newton i James Clerc Maxwell wierzyli w rozumnego Boga, Stwórcę Wszechświata, który to wszechświat był owocem Jego rozumu.
Arystoteles powiedział podobno, że jeśli nasze działanie ma się zakończyć powodzeniem, musimy stawiać właściwe pytania.
Kiedy ktoś powie, że coś jest prawdą, zapytaj „Jakie masz na to dowody?” Jeżeli twój rozmówca nie potrafi udzielić dobrej odpowiedzi, zastanów się dwa razy, zanim uwierzysz w jego słowa. Richard Dawkins, członek Royal Society
Twierdzenia naukowców niekoniecznie są twierdzeniami nauki.
Bóg zaopatrzył nas w dwie księgi – księgę Natury i Biblię – i jeśli chcemy być wykształceni rzeczywiście tak, jak trzeba, musimy studiować obie. Francis Bacon
„Księga [przyrody] została napisana w języku matematyki” i że umysł człowieka jest najdoskonalszym dziełem Boga. Galileusz
Twierdzenie, iż nauka jest jedyną drogą do prawdy, to twierdzenie niegodne samej nauki.
Wyraźnym dowodem istnienia granic poznania naukowego jest to, że nauka nie potrafi odpowiedzieć na podstawowe i dziecinne pytania dotyczące pierwszych i ostatnich rzeczy; na pytania w rodzaju: Jak to się wszystko zaczęło? Po co tu jesteśmy? Jaki jest sens życia? Sir Peter Medawar
Sukces nauki doprowadził do przekonania, że skoro rozumiemy mechanizmy funkcjonowania świata bez odwoływania się do Boga, możemy z tego bezpiecznie wywnioskować, iż nie ma żadnego Boga, który zaprojektował i stworzył Wszechświat.
Gdyby woły, konie i lwy miały ręce i umiały nimi malować i tworzyć posągi, jak to czynią ludzie, malowałyby bogów z ciałami podobnymi do własnych, konie z końskimi, woły z wolimi. Ksenofanes, 500 r. p.n.e.
W skali liniowej nic nie znaczymy, będąc drobinami pyłu w ogromnej galaktyce, która sama jest niewiele większą drobiną we Wszechświecie.
Odpowiedzieć, iż Wszechświat po prostu zaistniał, brzmi mniej więcej tak samo naukowo, jakby na pytanie: „dlaczego jabłka spadają”, odpowiedzieć: „po prostu spadają”.
Teorie i prawa nie powołują niczego do istnienia.
„Moim zdaniem pytanie o początek pozostaje bez odpowiedzi, jeśli podchodzimy do niego z naukowego punktu widzenia. I dlatego jestem przekonany, że konieczne jest jakieś wyjaśnienie religijne lub metafizyczne. (…) Wierzę w pojęcie Boga i w Jego istnienie”. Charles Townes, noblista w dziedzinie fizyki w 1964 roku za wynalezienie masera, poprzednika lasera.
Wiele podstawowych stałych w przyrodzie, począwszy od poziomu energii w atomie węgla do tempa rozszerzania się Wszechświata, posiada dokładnie takie wartości, jakie są niezbędne do istnienia życia. Wystarczy zmienić odrobinę którąkolwiek z nich, a Wszechświat stanie się wrogi dla życia i nie będzie go w stanie podtrzymywać.
Już od czasów wielkich myślicieli świata starożytnego, takich jak Arystoteles i Platon, aż po współczesnych biologów, przyroda ożywiona to dla nas źródło niekończącego się zachwytu. A im więcej odkrywa nauka, tym bardziej rośnie nasz zachwyt.
Nawet najmniejsza spośród komórek bakterii, każda o wadze poniżej jednej bilionowej grama, to „prawdziwa zmikrominiaturyzowana fabryka zawierająca tysiące doskonale zaprojektowanych elementów złożonej molekularnej maszynerii, składająca się ze stu tysięcy milionów atomów, znacznie bardziej skomplikowana niż jakakolwiek maszyna lub urządzenie skonstruowane przez człowieka, bez jakiegokolwiek porównania w świecie przyrody nieożywionej”.
Łacińskim odpowiednikiem zapożyczonego z greki terminu „agnostyk” jest „ignoramus”.
Najprostsze komórki nie mają w sobie niczego „prymitywnego”.
Życie w znanej nam postaci wymaga setek tysięcy białek i z obliczeń wynika, że prawdopodobieństwo ich przypadkowego powstania jest mniejsze niż 1 przez 10 do potęgi 40000. Z takim samym prawdopodobieństwem możemy spodziewać się tego, że w wyniku tornada przechodzącego przez złomowisko otrzymamy kompletnego i sprawnego boeinga 747. Sir Fred Hoyle
„Szympans może mieć dziewięćdziesiąt osiem procent wspólnych genów z istotą ludzką, ale z pewnością nie staje się przez to w dziewięćdziesięciu ośmiu procentach człowiekiem: w ogóle nie jest człowiekiem, lecz szympansem.
Pojawienie się kleksa przypisujemy przypadkowi, ale zapisaną atramentem kartkę bez chwili wahania łączymy z jakąś inteligentną sprawczością.
Nie trzeba być matematykiem ani fizykiem, aby obliczyć, że tworzenie się oka czy hemoglobiny ciągnęłoby się w nieskończoność, gdyby miały one powstać tak po prostu, z elementów przemieszanych jak groch z kapustą, w efekcie szczęśliwego zbiegu okoliczności. Richard Dawkins
Prawdopodobieństwo spontanicznego utworzenia się życia z materii nieożywionej to 1 do liczby, po której mamy czterdzieści tysięcy zer (…). To liczba dostatecznie duża, by pogrzebać Darwina razem z całą jego teorią ewolucji. Nie było żadnej pierwotnej zupy, ani na tej planecie, ani na żadnej innej, a jeśli początki życia nie były rezultatem przypadku, musiały być wynikiem działającej w sposób celowy inteligencji. Richard Dawkins
„Bóg zdolny do zaprojektowania świata (…) musi być istotą niewyobrażalnie wręcz złożoną i tak nieprawdopodobną, że istnienie takiego bytu jeszcze trudniej wyjaśnić niż nasze”. Richard Dawkins
Einstein powiedział, że „wyjaśnienia powinny być tak proste, jak to możliwe, ale nie prostsze”.
Zdaniem komunistów wieczna i bezrozumna materia jest całkowicie do zaakceptowania, natomiast wieczny i osobowy Bóg w żadnym wypadku.
Skoro złożoność zegarka i kryjący się za nim bez wątpienia zamysł oraz jego dostosowanie do celu, któremu ma służyć, wskazują na istnienie jakiegoś zegarmistrza, to o ileż bardziej odznaczający się jeszcze większym skomplikowaniem mechanizm biologiczny, taki jak ludzkie oko, domaga się istnienia jakiegoś inteligentnego Boskiego zegarmistrza. „Oznaki celowego zamysłu są zbyt mocne, by przejść nad nimi do porządku dziennego. Projekt musi mieć projektanta. Ten projektant musi być osobą. Tą osobą jest Bóg”.
Czy to nie dziwne, że archeolog, dostrzegając na ścianie dwie rysy, natychmiast zakłada ich inteligentne pochodzenie, podczas gdy niektórzy naukowcy, mając przed sobą składającą się z trzech i pół miliarda liter sekwencję ludzkiego genomu, oznajmiają nam, że mamy ją wyjaśniać jedynie w kategoriach przypadku i konieczności?
W trakcie badań kolejnych dwudziestu pięciu tysięcy generacji bakterii Escherichia nie zaobserwowano żadnych rzeczywistych zmian innowacyjnych. Michael Behe, biochemik, zauważa, że do chwili obecnej zbadano ponad trzydzieści tysięcy pokoleń Escherichia coli, co stanowi odpowiednik około miliona lat w skali życia człowieka, końcowy zaś rezultat jest taki, że ewolucja wytworzyła „przede wszystkim dewolucję. Przykład Escherichia coli pokazuje nam, że ewolucji łatwiej przychodzi coś popsuć aniżeli stworzyć”.
Jeśli małpa uderzałaby co sekundę w przypadkowy klawisz, potrzebowałaby na napisanie całego Psalmu 23 (którego hebrajski oryginał jest krótkim tekstem składającym się z 603 liter, numerów wersetów i spacji) około 101017 lat.

Psalm 23 

Jehowa jest moim Pasterzem.

Niczego mi nie zabraknie.

2 Daje mi się kłaść na bujnych pastwiskach,

prowadzi mnie tam, gdzie jest pod dostatkiem wody i gdzie mogę odpocząć.

3 Pokrzepia mnie.

Prowadzi mnie ścieżkami prawości ze względu na swoje imię.

4 Gdy chodzę doliną głębokiego cienia,

nie boję się niczego złego, bo Ty jesteś ze mną.

Twój kij pasterski i twoja laska sprawiają, że czuję się bezpiecznie.

5 Wśród moich wrogów zastawiasz dla mnie stół.

Odświeżasz moją głowę oliwą,

mój kielich jest napełniony po brzegi.

6 Twoja dobroć i lojalna miłość na pewno będą mi towarzyszyć przez całe moje życie,

a ja będę mieszkał w domu Jehowy przez wszystkie swoje dni.